- Im mniej wiesz tym lepiej śpisz - żartuję Michał
- Ale śmieszne, wiesz? Boki zrywać, a tu człowiek się zamartwia w samotności...
- A gdzie masz Lucynkę i Alexa? - pyta Orlicz
- Lucy wzięła Malinę i Alexa na spacer, bo już zaczynali wariować w biurze. Ona bardzo się zamartwia tym wszystkim. Martwi się o ciebie, ale mnie wkręciłeś. Jak ja mam je niby czymś zająć? Przecież będą chciały jechać po ciebie do szpitala.
- Nie wiedzą, że jutro wychodzę, wie tylko Monika.
- I co myślisz, że nic im nie powie?
- Ostatnio nie myślę, ale ja w ciebie wierzę, dasz sobie radę. Jakby co to zawsze możesz do mnie zadzwonić.
- Jasne - odpowiada Rysiek - Lucyna wraca, na razie.
Michał odłożył telefon i położył się spać, chciał się dobrze wyspać przed wyjazdem do Warszawy. Miał tam się spotkać ze wspólnikiem Michalskiego, który siedział w więzieniu przez niego. Chcę się na nim zemścić, a Michał ma mu w tym pomóc. Orlicz chyba sam nie wie w co się pakuje i jakie to może mieć skutki w przyszłości. Kieruje się tylko i wyłącznie zemstą, ale nie chce by jego bliscy mieli z tym coś wspólnego, a przede wszystkim Alex, który jest dla niego jedną z najważniejszych osób. Tymczasem na komendzie. Lucyna wróciła z psiakami ze spaceru i mówi do Rysia:
- Monika do mnie dzwoniła, że zaraz przyjedzie po Malinę, więc jesteśmy. Stęskniłeś się? - śmieje się Lucyna.
- Tak i to nawet nie wiesz jak bardzo. Dobrze, że jesteś bo za chwilę przyjdzie ten strażnik więzienny.
W tej właśnie chwili do biura weszła Monika.
- Hej wszystkim, przepraszam że tak długo, ale musiałam pogadać z Michałem, ponieważ jutro z rana muszę jechać do Warszawy, chciałam z nim troszkę pobyć. Była grzeczna?
- Można tak powiedzieć, przed chwilą wróciliśmy z godzinnego spaceru, więc się wyszaleli za wszystkie czasy - mówi Lucy.
- Dziękuję wam za wszystko, do zobaczenia - już wychodziła gdy zwróciła się jeszcze do Rysia i Lucyny - Mam jeszcze do was jedną prośbę, moglibyście od czasu do czasu pomóc Michałowi jak wyjdzie ze szpitala?
- Jasne, to nasz kumpel - mówi Puchała.
- Przecież o to nie trzeba prosić, to jest oczywiste - mówi Lucyna.
- Jesteście wielcy, Malina pożegnaj się z Alexem, musimy już iść.
Po tych słowach Malina, chociaż niechętnie, wstała z posłania Alexa i dała mu buziaka na pożegnanie. Wyszły. Alex smutno pisnął. Słychać dzwonek telefonu, Rysiek odbiera:
- Ok, już idziemy, dzięki - kończy rozmowę i mówi - Lucynka idziemy do pokoju przesłuchań, przyjechał Adam Dromski, strażnik więzienny.
- No nareszcie, no to chodźmy, Alex.
Cała trójka poszła w stronę pokoju przesłuchań, a kiedy już doszli weszli do pokoju.
- Podkomisarz Ryszard Puchała - przedstawia się Rysiek - a to podkomisarz Lucyna Szmidt - pokazuje na Lucynę, jesteś strażnikiem więziennym w Warszawie, zgadza się?
- Tak, dokładnie - odpowiada.
- Jak zachowywał się więzień Michalski podczas odsiadki? Były z nim jakieś problemy?
- Nie. Żadnych bójek, zamieszek, bardzo dobrze się sprawował, dlatego dostał przepustkę.
- Z kim się zadawał?
- Ciągle chodził z jakimś typkiem, ale nie wiem jak się nazywa.
- A może jakieś przezwisko?
- Nie, chociaż, moment... Jak to było? - rozmyśla Dromski - od jakiegoś ptaka... Dryzd?
- A może Drozd? - pyta Lucynka
- O tak właśnie.
- Możesz nam coś jeszcze powiedzieć? Może coś usłyszałeś albo zauważyłeś?
- Wiem tylko, że się ciągle