Translate

piątek, 4 kwietnia 2014

Wywiad z Antonim Pawlickim

Kilka miesięcy temu obchodziłeś 30. urodziny. Czy potwierdzisz tezę, że prawdziwe życie zaczyna się właśnie po trzydziestce?

- Nie mam poczucia jakiejś wyraźniej cezury. Odnoszę wrażenie, że moje dotychczasowe życie również było "prawdziwe"  - zawsze o to dbałem. Jeśli jednak nie uznawać za zbieg okoliczności tego, że miesiąc po moich 30. urodzinach zamówiłem w salonie mój nowy wymarzony sportowy samochód, to faktycznie mogę powiedzieć, że prawdziwe życie zaczęło się dla mnie dopiero po jego odebraniu (śmiech).

"Komisarz Alex”: Julia Rosnowska i Antoni Pawlicki /Agencja W. Impact

W 5. sezonie "Komisarza Aleksa" miłość jest dla Orlicza tak samo ważna jak praca. Podoba Ci się sposób, w jaki Michał postępuje z kobietami?

- Faktycznie w obecnym sezonie "Komisarza.." mój bohater nie jest już tak dziwnie zamknięty na uroki płci przeciwnej. Wydaje się, że Michał poczuł się pewniej w nowej komendzie, no i los postawił na jego drodze wspaniałe kobiety. Orlicz stara się to wykorzystać, niemniej nie jest znawcą w temacie relacji damsko-męskich. Czasem zachowuje się nieporadnie, ale przede wszystkim na pierwszym miejscu wciąż jest dla niego praca. I tu - mimo tego, że pracujemy w familijnym komediowym serialu - dotykamy ważnej i trudnej kwestii. Policjanci pracujący dwadzieścia cztery godziny na dobę i zajmujący się różnego rodzaju patologiami nie mają łatwej drogi do zbudowania trwałego i stałego związku.

Komisarz Alex /Agencja W. Impact

Zdradzisz, którą z dziewczyn wybierze Michał? Alicję, Kingę  czy Monikę?

- Piąty sezon "Komisarza Aleksa" Michał Orlicz zakończy u boku Moniki. Razem z Aleksem i Maliną będą tworzyć zgraną rodzinę (śmiech).


Jak wyglądają Twoje spotkania z policjantami, odkąd grasz komisarza Orlicza? Zdarzyło Ci się uniknąć mandatu?

- Nasz serial jest odbierany przez policję z sympatią, więc rzeczywiście w większości moje spotkania z przedstawicielami władz są bardzo miłe. Niemniej jednak zdarzyła się też sytuacja, kiedy to policjant z drogówki po rozpoznaniu mojej osoby stał się jeszcze większym służbistą. Dlatego w żadnym wypadku nie czuję się za kierownicą mojego samochodu bezkarny. Przy okazji chciałbym podkreślić, że spotkania z łódzkimi policjantami pracującymi na planie "Komisarza Aleksa", poznanie ich codzienności, dotknięcie tego, jak pracują na ulicy, jest dla mnie jedną z największych wartości, jakie wynoszę z tej produkcji.

W poprzednim sezonie "Komisarza Aleksa" udowodniłeś, że Krav Maga nie ma przed Tobą żadnych tajemnic. Ciągle ją trenujesz?

- Stwierdzenie że Krav Maga nie ma przede mną tajemnic, jest mocno przesadzone. Ten system walki można doskonalić przez całe życie, ja uczę się jego półtora roku.  I, niestety, obowiązki na planie "Komisarza Aleksa" nie pozwalają mi  prowadzić tak intensywnych treningów, jakbym chciał.

Podobno Orlicz będzie trenował Krav Magę z Moniką? Czy to Ty uczyłeś grającą ją Julię Rosnowską podstaw tej sztuki walki?

- Uściślijmy: Monika nakłoni Michała Orlicza, żeby udzielał jej lekcji tradycyjnego boksu, a nie Krav Magi. Mogę zdradzić, że Julia Rosnowska nie musiała przed zdjęciami trenować tego sportu, ponieważ grane przez nas postacie postanowiły uprawiać coś znacznie przyjemniejszego niż sztuki walki (śmiech). Boks był tylko pretekstem.

Komisarz Alex /Agencja W. Impact

A czy znajomość Krav Magi przydała Ci się kiedyś w codziennym życiu?

- Jednym z elementów Krav Magi jest rozpoznawanie i unikanie zagrożenia. Być może fakt, że odkąd trenuję, nie brałem udziału w żadnej bójce, może świadczyć o tym, że wykorzystuję system w życiu codziennym. Łódź, gdzie od ponad roku spędzam większość mojego życia, w nocy wciąż, niestety, może bywać niebezpieczna. To z jednej strony wada, a z drugiej - urok tego miasta. Miasta zadziornego i z charakterem. Dobrze mi się tam mieszka i pracuje.

Na planie "Komisarza Aleksa" masz okazję pracować ze Sławomirem Fabickim, pod okiem którego debiutowałeś w filmie "Z odzysku". Planujecie jeszcze razem jakieś wspólne przedsięwzięcia?

- Ponowne spotkanie ze Sławkiem na planie w Łodzi jest faktycznie bardzo miłe. To w ten właśnie sposób osiem lat temu wszystko się dla mnie zaczęło. "Z odzysku" było moim debiutem, bardzo dużo się wtedy nauczyłem. To była wspaniała przygoda, no i do tego w Łodzi. Bardzo bym chciał zrobić jeszcze kiedyś film fabularny ze Sławkiem. Mam nadzieję, że do tego prędzej czy później dojdzie...

Właśnie zakończyły się zdjęcia do 5. serii "Komisarza Aleksa". Zaplanowałeś już swoje wakacje? Jak zamierzasz odpocząć po kilku miesiącach pracy na planie?

- Niestety, tym razem nie będę miał czasu na prawdziwe długie wakacje. Zbyt szybko zaczynam pracę na planie "Czasu Honoru". Wyjeżdżam tylko na krótki wypad na narty. Ale następną długą wyprawę mam już zaplanowaną. W lutym przyszłego roku dołączam na karaibski etap rejsu dookoła świata Odysea śladami Władysława Wagnera na przedwojennym drewnianym jachcie Zjawa IV. To niesamowite przedsięwzięcie potrwa dwa lata. Mam nadzieję, że nie będzie to jedyny etap rejsu, w jakim wezmę udział! Polecam każdemu, kto szuka rejsów w nietuzinkowych miejscach! Ja po dwóch tygodniach żeglowania na Karaibach wysiadam na Jamajce. Już nie mogę się doczekać!

Akcja kolejnej serii "Czasu honoru" rozgrywać się będzie w czasie Powstania Warszawskiego. Cieszy Cię perspektywa ponownego wcielenia się w Janka Markiewicza?

- Oczywiście. "Czas honoru" to wyjątkowa produkcja, a ten sezon okaże się dla nas wielkim wyzwaniem. Dla mnie osobiście ta praca będzie bardzo ważnym przeżyciem. Po pierwsze dlatego, że los mojej postaci jest już przesądzony. Pytanie, co muszę zagrać, by było to dla widza ciekawe. A po drugie, Powstanie Warszawskie to moja historia. Historia mojego miasta i mojej rodziny. Mój wujek, który walczył w Powstaniu jako szesnastolatek, wciąż żyje i co roku przyjeżdża na obchody w sierpniu w Warszawie. Ucieszy się, jak w tym roku powiem mu, że kręcimy Powstanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz